wtorek, 12 lutego 2013

Śledzik

Miesiąc temu rozpoczęłam moją przygodę z kołem gospodyń domowych.
Początkowo miałam wątpliwości czy będę tam pasować. Jeszcze nie przekroczyłam 30 stki (jednak czeka mnie to za rok), nie mam dzieci, nie należę do kobiet, które za swój jedyny obowiązek uważają podanie mężowi ciepłego obiadu, latanie ze szmatką w ręku, filcem pod kapciami, prasowanie, odkurzanie ... bo tak sobie wyobrażałam idealną gospodynię domową.
Skusiłam się na to spotkanie ponieważ jedyna możliwość zabawy ze scrapbookingiem w grupie, wymiany doświadczeń, nauki czegoś nowego w Bydgoszczy to właśnie owe Koło.
Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam te wszystkie kobiety. Młodsze (nawet ode mnie), starsze, wyższe, niższe, zamknięte w sobie, liderki grupy. Takie różne, takie inne, a jednak stworzyły jedną wielką grupę, do której dołączyłam, w której dobrze się czułam i świetnie się bawiłam. Moje obawy były bezpodstawne.
Wracając jednak do tematu ostatniego dnia karnawału. Na ostatnich zajęciach stworzyłyśmy magiczne maski weneckie, które moim zdaniem nadają się idealne, aby zakończyć karnawałowe szaleństwo hucznie i kolorowo.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza